Archiwum

Serdecznie zapraszamy na trzecie spotkanie Szkoły Infografiki na Chłodnej 25. Tematem naszego kolejnego spotkania będzie kwestia zbierania i analizowana danych z serwisów społecznościowych.

(więcej…)

Creative Commons Polska ogłasza konkurs na projekt statuetki „Otwieracza”!

Otwieracz to nagroda, którą chcemy przyznawać osobom i organizacjom zaangażowanym we wspieranie otwartości. Tym, którzy działają na rzecz promowania nowych modeli tworzenia i udostępniania kultury i informacji, którzy piszą po nocach oświadczenia i petycje, organizują dyskusje, warsztaty, mobilizują społeczności, są propagatorami idei.

 

(więcej…)

Poprosiliśmy Miładę Jędrysik, która była gościem naszego ostatniego spotkania Szkoły Infografiki, o komentarz na temat data journalismu i możliwości zaistanienia tego zjawiska w Polsce.

Zapraszamy do lektury!

photo by jwyg @flickr, CC-BY-SA 2.0

(więcej…)

Poniżej publikujemy list przesłany do Centrum przez Min. Igora Ostrowskiego w odpowiedzi na opublikowany przez nas w zeszłym tygodniu list Heleny Rymar.

Szanowna Pani Mecenas,

Przede wszystkim cieszymy się, że mamy możliwość współpracy z Panią i wieloma ekspertami – i że zgodziła się Pani współprzewodniczyć pracom zespołu. Dziękuję za wsparcie dla tej inicjatywy. Pani list, który Centrum Cyfrowe opublikowało na swoich stronach 7 maja 2012, budzi mój sprzeciw. Dlatego chciałbym w kilku zdaniach odnieść się do Pani wpisu odnośnie zmian w grupach warsztatowych i wyjaśnić je.

Naszą intencją odnośnie zmian w składzie współprzewodniczących i podziału warsztatów było zapewnienie jak najszerszego udziału wszystkich zainteresowanych środowisk i możliwości skupienia się na konkretnych propozycjach.  Z tego względu ogromnie mnie cieszy zaangażowanie MKiDN. Włączenie się do prac przez resort kultury stworzy lepszą podstawę kompetencyjną do wypracowania końcowych rezultatów i przyczyni się do ich szybkiego przepływu.  Bez udziału p. współprzewodniczącego Macieja Dydo z MKiDN oraz wsparcia całego resortu, nie udałoby się zorganizować tak przełomowego spotkania jakim było pierwsze posiedzenie członków warsztatów 8 maja.   Zmiany jakie nastąpiły w składzie “co-chair’ów” warsztatu podyktowane zostały potrzebą doprecyzowania przedmiotu prac warsztatu – stąd dwie podgrupy i włączenia instytucji, w której zakres kompetencji wchodzi prawo autorskie, czyli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz prawa patentowego czyli Ministerstwa Gospodarki. Jak Pani zauważyła, MAC nie ingerował w ustalanie składów dwóch podgrup warsztatowych pragnąc pozostawić ich ukszałtowanie właśnie “prezydium”.  Warto zauważyć, iż MKiDN powołało również zespół profesorski, który pracuje nad propozycjami reformy prawa autorskiego. Udział zatem przedstawicieli MKiDN jest jak najbardziej słuszny i ułatwi obu zespołom wymianę rezultatów prac.

Ideą autorskich warsztatów wzorowanych na brytyjskich taskforce’ach jest wypracowanie postulatów, rekomendacji i propozycji zmian legislacyjnych lub/i pozalegislacyjnych w danej dziedzinie, które posłużą do przygotowania Raportu, jaki zostanie przedłożony Premierowi Donaldowi Tuskowi. Mamy nadzieję, że taki kształt warsztatu jeszcze lepiej zapewni efektywną i owocną pracę.

Igor Ostrowski

Ruszył właśnie cykl spotkań grupy warsztatowej „Konsultacje społeczne i komunikacja” w ramach prac zleconych przez MAiC po Kongresie Wolności w Internecie, a przed wypracowaniem Karty Wolności w Internecie (koniec maja). Pracownicy Centrum Cyfrowego uczestniczą również w pracach innych zespołów (reforma praw własności intelektualnych), o czym pisaliśmy poniżej. Ale dziś o konsultacjach.

Celem prac zespołu do konsultacji społecznych i komunikacji jest wypracowanie kodeksu czy też dokumentu dla polityków i urzędników, który określiłby jasne zasady konsultowania prac rządu i administracji z obywatelami biorąc pod uwagę nową rzeczywistość cyfrową i wykorzystując możliwości, które ona daje. Dziś jest tak, że często konsultacje traktowane są jak przykra konieczność, „do szybkiego załatwienia”, a nie realna płaszczyzna kontaktu z obywatelami i wsłuchiwania się w ich głos. Mało tego, duża część konsultacji rozpoczyna się za późno lub w sytuacjach „musztardowych” (od „musztarda po obiedzie”), gdzie nic nie da się zmienić. Ambicją zespołu jest również wypracowanie praktycznych rozwiązań – zarówno na poziomie narzędzi jak i sposobów komunikacji, które rzeczywiście pozwalałyby na angażowanie szerokich grup obywateli w sposób, który nie jest anachroniczny, wykorzystuje nowe technologie i podejmowany jest na serio – z dobrą wolą i w sprawie projektów, gdzie nie jest za późno.

Jak konsultować w sytuacji kryzysu reprezentacji?

Myśląc o tym jak powinny wyglądać konsultacje społeczne niezwykle istotne wydaje się wypracowanie modeli, które rozpoznają „nowe” grupy społeczne i ruchy nowego typu – które nie mają tradycyjnych struktur ani sposobów reprezentacji jak kiedyś związki zawodowe czy organizacje pracodawców. Panuje zgoda co do tego, że konsultacje społeczne powinny wykraczać poza Komisję Trójstronną i włączać w swoje prace organizacje pozarządowe, ale czy to wystarczy? Patrząc na ruchy protestu od arabskiej wiosny do ruchu Occupy a kończąc na rodzimych ruchach antyacta, ich podstawowym podstawowym postulatem było to, że ruchy te reprezentują same siebie i nikt inny nie może ich reprezentować. Przeciwnie, dużą obawą protestujących w sprawie Acta było to, że zostaną wykorzystani politycznie (Palikot) lub ich przekaz straci swój impet jeśli „przejmą” go z natury „grzeczniejsze” i bardziej „politycznie poprawne” organizacje pozarządowe. Myśląc o konsultacjach społecznych, ale też szerzej o włączaniu obywateli w proces legislacji i reformowania kraju, pojawia się więc pytanie, jak to robić z rozproszonymi aktorami, którzy owszem organizują się, ale organizują się ad hoc. Jak rozpoznawać, obok tradycyjnych organizacji, nowych obywateli i ruchy obywatelskie jako partnerskie podmioty. Czyli jak „nic o nas, bez nas” realnie wprowadzać w życie.

Jak realnie wykorzystywać Internet?

Drugi problem to pytanie o to, jak realnie wykorzystać potencjał, który daje Internet i jego konkretne obszary jak na przykład serwisy społecznościowe. Intuicyjnie czujemy, że nie chodzi przecież o to, żeby przenosić proces ze świata offline do świata online 1:1. Oczywiście możemy zawiesić na BIP-ie internetowym ustawę do konsultacji, tylko wówczas traktujemy internet jak wirtualną tablicę ogłoszeniową w bocznym korytarzu, gdzie i tak nikt nigdy nie zagląda. Zatem jak inaczej? Czy rząd powinien na „wallu” pytać o poglądy w sprawie ustawy o zmianie ustawy? Czy ustawa jest wówczas dobra, jeśli zbierze 2000 lajków? Ale myśląc na przykładach na przykład o ustawie podniesienia wieku emerytalnego możemy sobie wyobrazić, jak rząd mógłby zaangażować w rozmowę jedną z kluczowych grup tego projektu – czyli młodych Polaków poniżej 39 roku życia. Tak się składa, że to również najaktywniejsi internauci. Pewnie byliby silną społeczną alternatywą wobec związkowców protestujących po KPRM-em.

Jednym z pojawiających się pomysłów jest crodwsourcing jako metoda nie tyle konsultacji (choć to też), ale współpracy obywateli z rządem. Zbiorowa mądrość obywateli w skuteczny sposób może wyręczać pojedynczego urzędnika o najlepszych intencjach i ekspertyzie – wszędzie tam, gdzie zadanie może być realizowane równolegle przez wiele głów – czyli pewnie nie uda nam się zbudować autostrad crowdsourcingowo, ale wspólnie uzupełnić narodowy rejestr zabytków – już tak. Co tysiąc głów to nie jedna. O tym ostatnim można przeczytać tutaj.

Jeśli macie odpowiedzi i pomysły na powyższe pytania – zapraszam do pisania na dblachnicka@centrumcyfrowe.pl

Poniżej prezentujemy list Heleny Rymar, dotyczący warsztatu w sprawie reformy prawa własności intelektualnej organizowanego (tzw. warsztat A) przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, którego jest współprzewodniczącą. List dotyczy składu personalnego warsztatu, który wzbudził emocje jeszcze przed rozpoczęciem jego prac.

Aktualizacja (14.05.2012): Opublikowaliśmy odpowiedź przesłaną do nas przez Min. Igora Ostrowskiego.

W chwili poinformowania mnie o warsztacie drugim współprzewodniczącym był Marcin Olender, doktorant UW, prawnik, świeżo zatrudniony w MAiC jako Główny Specjalista w Departamencie Społeczeństwa Informacyjnego MAiC. Potem nastąpiła niespodziewana zmiana i okazało się, że drugim współprzewodniczącym jest dyrektor Maciej Dydo z Departamentu Prawa Autorskiego MKiDN. Marcin Olender został współprzewodniczącym wyodrębnionej ad hoc pod-grupy patentowej.  Na współprzewodniczącego tej pod-grupy wskazałam  Michała Wożniaka z FWiOO. Jednak w następnym tygodniu współprzewodniczącą pod-grupy patentowej została pani Anna Korbela (Prezes Izby Rzeczników Patentowych).

Nie ma wątpliwości, że w obu  pod-grupach warsztatu A, czyli tej ds. prawa autorskiego , jak i tej ds. patentów  licznie reprezentowane są organizacje branżowe , korporacje zawodowe, przedsiębiorcy, rząd. Nieliczni są przedstawiciele organizacji pozarządowych i twórców (nie-zrzeszonych).

Jestem rozczarowana trybem wprowadzania zmian do „prezydium” warsztatu.  Zmiany te nie były ze mną konsultowane. Oczywiście MAiC, jako gospodarz warsztatu, miał prawo do podjęcia takiej decyzji. Poza powyższym MAiC nie było zaangażowane w ustalanie składu personalnego warsztatu przez jego współprzewodniczących. W trakcie procesu zapraszania uczestników byliśmy otwarci na wszelkie propozycje, które pomogłyby zapewnić równowagę różnych perspektyw i grup w warsztacie. Takie propozycje jednak nie nadeszły od tak zwanej „strony społecznej”: przede wszystkim organizacji pozarządowych, prezentujących perspektywę obywateli i użytkowników, patrzących na tematykę warsztatu z punktu widzenia troski o otwartość i wolność w Sieci. Natomiast za pośrednictwem MAiC otrzymaliśmy około 10 zgłoszeń chęci uczestnictwa w warsztatach od organizacji branżowych, związków przedsiębiorców,  koncernów międzynarodowych, wielokrotnie wraz z załączonymi postulatami w formie listów otwartych do Ministrów i Premiera.

Mimo nadreprezentacji innych podmiotów, nie popieram pojawiających się pomysłów wycofania się organizacji pozarządowych z udziału w warsztacie. Jest to forum, gdzie nasz głos może być słyszalny i upubliczniony, gdzie możemy  poddać nasze propozycje konstruktywnej krytyce.  Jeżeli się wycofamy, to reforma prawa autorskiego zostanie znowu przygotowana i przeprowadzona przez podmioty dotychczas kształtujące prawo własności intelektualnej w Polsce.  Po pierwsze, tym razem zaproszono nas do gry. Po drugie – po raz pierwszy od dekady a może nawet dwóch mamy szansę rozmawiać o kompleksowej reformie prawa autorskiego.

Cieszę się, że mogę uczestniczyć  w warsztacie i pomimo rozczarowania co do trybu zmian personalnych oraz ciężaru odpowiedzialności, który odczuwam w wyniku wynikłej  wokół tego dyskusji, nie zamierzam rezygnować  i apeluję:  nie wycofujcie się.

W ramach cyklu Otwarte Muzeum zapraszamy 8 maja do MSN na wykład pt. „Efekt Sieci: społeczne finansowanie kultury?”, który wygłosi Olivier Schulbaum z hiszpańskiej grupy Platoniq. Wykład będzie ostatnim z cyklu „Zhakować kulturę”, współorganizowanego przez Centrum. Wykład Oliviera wpisuje się w toczące się obecnie w Polsce dyskusje o funkcjonowaniu instytucji kultury jak i samej kultury.

Olivier od lat zajmuje się mechanizmami partycypacyjnymi w kulturze i przekładaniem sieciowych modeli współpracy na świat sztuki. Obecnie realizuje projekt Goteo – platformę do obywatelskiego „crowdfundingu” (rozproszonego finansowania) projektów artystycznych. W spotkaniu weźmie udział również Patryk Gałuszka, badacz crowdfundingu w muzyce, autor książki „Biznes muzyczny. Ekonomiczne i marketingowe aspekty fonografii” oraz bloga pga.blox.pl.

Więcej o projektach, w których działa Olivier
Platoniq: www.youcoop.org/
Goteo: www.goteo.org/

Miejsce: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie | Warszawa, ul. Pańska 3

Czas: 8 maja (wtorek), godz. 18.00

 

Mapy stały się w ostatnich latach jednym z najpopularniejszych sposobów wizualizacji danych. Częściowo jest to związane z ogromną popularnością serwisu mapowego firmy Google oraz niezwykłą prostotą narzędzi do programowania tych map, jakie właściciel serwisu programistom oferuje. Innym ważnym powodem jest dość naturalne zainteresowanie swoją okolicą oraz łatwość odniesienia się odbiorców do tego, co widzą na mapie – najpopularniejszym chyba sposobie obrazowania rzeczywistości. Wydaje się jednak, że mapy mogą być niezwykle zwodnicze i to przynajmniej z dwóch powodów: łatwej możliwości manipulowania poziomem agregacji danych oraz arbitralności podziału administracyjnego świata. Chcąc pokazać oba problemy, posługuję się mapami stworzonymi w serwisie Moja Polis, choć jest to zjawisko zupełnie powszechne, stąd warte opisania.

Na powyższym zestawieniu widać, że różnica w prezentacji tych samych danych na różnym poziomie agregacji (poziom gminny lub wojewódzki) daje zupełnie inny obraz zjawiska – w tym przypadku wielkości bezrobocia. Przede wszystkim znikają wyspy takie jak ta na północny-zachód od Kielc (na zachód od Radomia), okolice Nowego Sącza lub gminy na zachód od Elbląga. Wyższy poziom abstrakcji uśrednia bowiem skrajne różnice na obszarach pojedynczych województw. Okazuje się, że w Polsce bezrobocie w miastach wojewódzkich (i często wokół nich) jest zdecydownaie niższe niż w pozostałej części województwa. Taki stan rzeczy wyraźnie zakrzywia obraz przedstawiony na wykresach po prawej stronie. Jeśli jednak zastanowimy się chwilę, okaże się, że problem ten dotyczy nie tylko najwyższego poziomu agregacji, jakim w tym przypadku są województwa, lecz każdej agregacji w tym poziomu gminnego. Jak bowiem uśrednić wskaźnik przykladowej gminy Miastko obejmującej trzydzieści trzy wsie? Czy gdyby zobrazować te dane w sposób jeszcze bardziej granularny, to czy nie okazałoby się, że obraz gminny znów „rozmywa” realny stan bezrobocia? Współcześne technologie nie mają problemu z prezentacją najbardziej nawet rozdrobnionych danych, więc może lepiej byłoby pokazać te niespełna pięćdziesiąt pięć tysięcy miejscowości i wsi w Polsce i zobaczyć, jakiego rodzaju mapa rysuje się z takiego zestawienia. Czy mapa taka nałożyłaby się na podział administracyjny kraju?

To drugi problem, który mapy te świetnie pokazują. Podział administracyjny państwa niekoniecznie musi pokrywać się z mapą problemów społecznych. Wspomniana wyspa w okolicach Kielc i Radomia znajduje się w trzech różnych województwach, choć z perspektywy problemów z rosnącym bezrobociem jawi się raczej jako dość wyraźny region. Jaka bowiem jest relacja miedzy granicą powiatu (odpowiedzialnego za walkę z bezrobociem), a zamkniętą w sąsiednim powiecie położoną o kilometr od jego granicy fabryką zatrudniającą wcześniej kilkaset osób z całego regionu? Jakie znaczenie ma to, że mój sąsiad mieszka w innym województwie, skoro i tak jedynym pracodawcą w okolicy jest położona piętnaście kilometrów od mojego domu ubojnia? Wydaje się, że czym innym jest obrazowanie na mapie sprawności działania organów administracji publicznej na szczeblu powiatowym (choćby po to, żeby zobaczyć, czy poszczególne jednostki nie potrzebują wsparcia lub jako podstawa badań, dlaczego są powiaty skuteczne i nieskuteczne), a czym innym prezentacja zjawiska społecznego, które niejednokrotnie nie poddaje się arbitralnie nadanym podziałom administracyjnym.

Głównym sprzymierzeńcem tego typu wizualizacji staje się technologia, z której korzystają autorzy prezentacji oraz sposób zbierania danych przez instytucje publiczne. Podział administracyjny dostępny jest w większości narzędzi mapowych, co niezwykle ułatwia pracę programistom przygotowującym wykresy. Narzędzia te stają się tak wygodne, że niejednokrotnie granica między tym, co administracyjne, a tym, co społeczne gubi się zupełnie. Dobrym przykładem takiego zjawiska jest jeden ze wskaźników serwisu Moja Polis: „1 procent: suma środków przekazanych z odpisów 1% organizacjom na danym terenie”.

Pojawiają się dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego silić się na agregację danych do poziomu gminnego, a nie zostawić tych informacji zagregowanych na poziomie miejscowości, w której organizacja ma swoją siedzibę? Co wynika z tego, że uzyskamy sumę środków dla gminy (lub powiatu, a nawet województwa), skoro w wielu gminach organizacje skupione są w centralnej miejscowości, a okoliczne wsie nie mają pojęcia o ich istnieniu?

Po drugie, jakiego rodzaju informację prezentuje taki wykres? Potencjalnie w każdej gminie Polski mogą przecież zarejestrowane być organizacje działające na forum ogólnopolskim (jak choćby większość dużych organizacji ekologicznych) lub organizacje statutowo działające w innym niż ich siedziba miejscu. Pieniądze zatem wpływają do gminy Wilkowice (powiat Bielsko-Biała), lecz wydatkowane są w okolicach Doliny Rozpudy lub w Białowieży. Poza tym przykład Krakowa pokazuje świetnie, że fundacja prowadzona przez Annę Dymną zbiera zdecydowaną większość środków w regionie (znajdując się regularnie w czołówce beneficjentów „jednego procenta” w całej Polsce). Jakiego rodzaju zatem informację oferuje mi ciemnoczerwony obszar pokrywający na mapie powierzchnię Krakowa? Czy to znaczy, że dużo środków popłynęło do organizacji z tego miasta? Może w rzeczywistości jest tak, że krakowskie OPP w ogóle nie uczestniczą w środkach „jednego procenta” właśnie dlatego, że ciężko się im przebić przez „monopol” fundacji Anny Dymnej? Tego nie dowiemy się z tego wykresu.

Mapy są doskonałą metodą wizualizacji danych ze względu na swoją olbrzymią intuicyjność. Jak z każdym typem wykresu, należy jednak uważać co i w jaki sposób prezentuje się na obrazku. Łatwo bowiem popaść w pułapkę podziału administracyjnego i przekazywać informacje, których związek z rzeczywistością jest niewielki. Siatka gmin, powiatów i województw wydaje się wyśmienitym narzędziem prezentowania sprawności działania organów państwa na różnych jego szczeblach. Niekoniecznie jednak łatwo daje się zastosować do zjawisk społecznych, wobec których działania te są przez administrację podejmowane. Warto o tych różnicach i zagrożeniach pamiętać w chwili, gdy codziennie na świecie powstają dziesiątki wizualizacji opartych na mapach.

 

Na ostatnim spotkaniu Szkoły Infografiki rozmawialiśmy o data journalismie. Podstawę do dyskusji stanowił film, Journalism in the Age of Data, zrealizowany przez Stanford University i dostępny on-line: datajournalism.stanford.edu/

Naszym gościem była Miłada Jędrysik, dziennikarka Gazety Wyborczej, obecnie pracująca w Departamencie Komunikacji Publicznej MAiC. Po filmie przeszliśmy do dyskusji w której zastanawialiśmy się na ile infografika jest w stanie zaistnieć w polskim rynku medialnym. W dobie kryzysu utrzymywanie zespołu grafików, statystyków, dziennikarzy jest bardzo kosztowne, dlatego nasz gość był dość sceptyczny wobec tej wizji. Zastanawialiśmy się, jaka jest rola obrazu a jaka tekstu w procesie przekazywania wiadomości i informacji. Dużo pytań wzbudziła też kwestia reformowania się polskiego rynku mediowego.

Zapraszamy do obejrzenia video z dyskusji.

 

Wykorzystywanie danych w pracy dziennikarzy, przedstawicieli organizacji pozarządowych i innych grup staje się coraz ważniejszym tematem, w związku z czym rośnie ilość inicjatyw edukacyjnych z tego zakresu. W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić kilka z nich, zaprezentować ich narzędzia i metody.

Open Knowledge Foundation w ramach jednego ze swoich ostatnich projektów zainicjowała stworzenie książki o zjawisku data journalismu. Prace nad „Data Journalism Handbook” zostały rozpoczęte w zeszłym roku podczas międzynarodowej konferencji Mozilli, gdzie zespół OKF organizował prace nad tekstem metodą booksprintu. W ten sposób powstały zaczątki tekstu, a prace były kontynuowane zdalnie – tekst został udostępniony publicznie na google docs. Ostatnio poznaliśmy ilustracje do książki, na publikację jeszcze trzeba trochę poczekać. Zainteresowanych odsyłam do strony projektu, gdzie można się zapisać na „listę oczekujących”.

Waszej uwadze polecam również drugą, gotową już publikację OKF – Open Data Handbook, w której znajdziecie praktyczne informacje o tym czemu i jak otwierać dane. Autorzy poruszają też kwestię infoaktywizmu – jak wykorzystywać te informacje, promować i przekazywać zawartą w nich wiedzę.

Nasz projekt wpisuje się w coraz popularniejszy trend wykorzystywania danych, w którzym działa od dawna kolektyw Tactical Tech. Ich projekt Drawing by Numbers jest niezwykle ciekawym przedsięwzięciem. Przygotowują oni serwis, który zawiera kompleksowe informacje w formie praktycznych przewodników o wartości danych, przykładach zastosowań infografik, podrzuca zestaw narzędzi do obrabiania danych i ich wizualizacji.

A do znudzenia przywoływany w tym wpisie OKF ogłosił start swojego edukacyjnego projektu School of Data, który realizuje we współpracy z Peer2Peer University. W tym momencie szukają osób zainteresowanych współpracą przy tym działaniu. Warto się zapoznać również z tą ideą.

Dziś w Metrze ukazała się odpowiedź Centrum Cyfrowego na krytykę naszego raportu badawczego ‘Obiegi kultury‘, w którym pokazywaliśmy w jaki sposób nieformalne obiegi wymiany treści kulturowych współistnieją z obiegami formalnymi. Cieszymy się, że nadal trwa debata dookoła naszego raportu – w naszej opinii pokazuje ona jak bardzo potrzebna jest w Polsce reforma prawa autorskiego

W piątek, 13.04 Metro w tekście ‘A mówili nam, że piraci kupują’ napisało, że “wiarygodność przełomowych badań o internecie, które napędzały polskie protesty ACTA, została publicznie poddana w wątpliwość”. Dla potwierdzenia zarzutu przytoczona została wypowiedź Pani Agnieszki Odorowicz, dyrektor PISF, która przekonywała, że między tym ile internauci ściągają „nieformalnie” z sieci, a ile wydają na kulturę, nie istnieje statystycznie istotna zależność. Krytyka Odorowicz jest pobieżna i, naszym zdaniem, nieuzasadniona – utrzymujemy nadal tezę, że osoby ściągające treści jednocześnie są “dobrymi klientami”, kupującymi kulturę w obiegu formalnym. Co ciekawe, podobne wnioski można znaleźć w raporcie badaczy z Fundacji Legalna Kultura, której akcję na rzecz legalnych treści tak szczodrze finansuje PISF. Piszą oni: “ci, którzy wydają pieniądze na multimedia, częściej korzystają z legalnych i nielegalnych źródeł”.
(więcej…)

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ul. Pańska 3, 26.04 (czwartek), godz. 18.00

Internet, oddolność, lokalność: technospołecznicy. 


Tematem kolejnego spotkania z cyklu „Zhakować kulturę”, stawiającego pytania o możliwość wykorzystania sieciowych modeli współpracy poza internetem, będzie „technospołecznictwo”. Punktem wyjścia rozmowy będą wyniki etnograficznego badania przeprowadzonego wśród twórców 13 lokalnych portali.

Technospołecznicy to ludzie, którzy tworzą i prowadzą niezależne portale w małych miejscowościach (do 20 tys. mieszkańców). Takie portale stają się często głównym źródłem lokalnych informacji, ale też przestrzenią dyskusji toczonych przez mieszkańców na forach i pod artykułami. Tworzą one lokalną – choć cyfrową – przestrzeń publiczną.

W tym środowisku ewoluują postawy i zachowania mieszkańców, pojawiają się nowe formy dialogu i kooperacji. Portale bywają narzędziem integracji społecznej oraz emancypacji politycznej mieszkańców – gdyż pojawienie się niezależnego interaktywnego medium nie pozostaje bez wpływu na mechanizmy sprawowania lokalnej władzy.

Technospołecznictwo jest oddolną aktywnością obywatelską, realizowaną poprzez internet.  Jak można wspierać jego rozwój? Czy mogą się weń włączyć instytucje działające w przestrzeni kultury?

Odpowiedź wydaje się szczególnie istotna, gdy wziąć pod uwagę fakt, że funkcjonowanie takich portali spotyka się niekiedy z nieprzychylną reakcją lokalnych władz (problemy dotyczą wtedy najczęściej dostępu do informacji publicznej oraz swobody wypowiedzi w internecie).

Ramowy plan spotkania:

- krótka prezentacja raportu „Technospołecznicy” – Paweł Mazurek (współautor)

- dyskusja przy udziale publiczności

Dyskusję poprowadzi Alek Tarkowski (Centrum Cyfrowe), a udział w niej wezmą: Hubert Borowski (Stocznia), Michał Danielewicz (Centrum Cyfrowe, drugi współautor raportu), Dorota Głowacka (Helsińska Fundacja Praw Człowieka) oraz Paweł Kuczyński z Zespołu Analiz Ruchów Społecznych.

Wstęp wolny. Zapraszamy!


Poznań i Przemyśl, dwa koła Stowarzyszenia Projekt: Polska, organizacji partnerskiej Centrum Cyfrowego, włączyły się w działania i promocję serwisu NaprawmyTo.pl. Poprosiliśmy Krzysia Mączkę i Jana Radomskiego, koordynatorów projektu po stronie Stowarzyszenia o to, żeby opowiedział nam o doświadczeniach związanych z działaniem narzędzia, które – jak się okazuje –  doskonale wpływa na współpracę obywateli i urzędników miejskich w dbaniu o wspólne środowisko lokalne. 

Jan Radomski, Krzysztof Mączka

„NaprawmyTo!” to inicjatywa wpisująca się w jeden z najważniejszych celów Projektu: Polska: ideę cyfryzacji. Mechanizm działania strony www.naprawmyto.pl jest bardzo prosty i opiera się na anglojęzycznym odpowiedniku FixMyStreet: użytkownicy mogą za jej pomocą zgłaszać instytucjom zajmującym się stanem przestrzeni publicznej szereg usterek, które zauważą w swoim otoczeniu, zazwyczaj bardzo prozaicznych, takich jak dziura w drodze czy zniszczony przystanek.

W ten sposób portal łączy szereg cech, które powinny charakteryzować współcześnie realizowany projekt. Po pierwsze : zakres oraz aktywność strony internetowej – rozumianych w tym przypadku po prostu jako liczba zgłaszanych alertów – zależy niemal wyłącznie od użytkowników. Oczywiście, właściciel oraz administrator strony, ma wpływ na samo działanie mechanizmu (chociażby wyznaczanie kategorii) oraz moderację; jednak zgłoszenia pochodzą tylko z zewnątrz. W przypadku „NaprawmyTo!” każdy użytkownik może prowadzić działalność na trzech płaszczyznach: być reporterem i zgłaszać alerty; zostać strażnikiem konkretnych usterek i dbać o to, aby zostały naprawione,  może też popierać i komentowaać zgłoszenia innych. Dzięki takiemu rozwiązaniu portal kształtowany jest przez mikrospołeczność internetową, w której każdy członek – według własnego wyboru – ma przydzielone konkretne rolę. Przykładem może być chociażby Wikipedia, w której podział ról wśród tworzących ją użytkowników jest bardzo widoczny. (więcej…)

Wczoraj na konferencji rozpoczynającej kampanię „Legalna kultura” dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz stwierdziła, że przygotowany przez Centrum Cyfrowe raport „Obiegi kultury” jest nierzetelny – że zawarte w nim tezy nie znajdują potwierdzenia w zebranych w trakcie badania danych. W dzisiejszej gazecie „Metro” na czołówce znalazł się artykuł krytykujący nasze badanie, w którym p. Odorowicz, powołując się na dr Roberta Wolnego z Katedry Rynku i Konsumpcji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach stwierdza: „Wnioski raportu nie znalazły potwierdzenia w danych źródłowych. Między tym, ile internauci ściągają „nieformalnie” z sieci, a ile wydają na kulturę, nie istnieje statystycznie istotna zależność”.

Zarzuty dr Wolnego naszym zdaniem są niesłuszne i nie podważają głównej tezy dotyczącej udziału inernautów jednocześnie w obiegu nieformalnym i formalnym. Opierają się na błędnym rozumieniu „zależności statystycznej” między tymi dwoma zmiennymi (brak zależności nie oznacza braku zjawisk, a jedynie brak związku między ich występowaniem). Pomijają fakt, że korelacja ta zachodzi na poziomie różnic pomiędzy aktywnymi internautami – podczas gdy nasza główna teza w dużej mierze opiera się na porównaniu internautów i nieinternautów, w całej populacji. Wreszcie, zarzut dotyczy związku między dwoma zmiennymi spośród kilkudziesięciu. Jednym słowem, opierając się na analizie dr Wolnego nie da się podważyć naszych tez.

Szkoda więc, że zostały użyte tak mocne słowa, podważające naszą rzetelność badawczą.

Mamy nadzieję, że analiza dr Wolnego zostanie upubliczniona, tak byśmy mogli się do niej odnieść. Jednocześnie cieszymy się, że upublicznienie przez nas danych umożliwiło już szeregowi badaczy weryfikację naszych danych. Liczymy jednak, że w efekcie krytyka będzie oparta na solidnych, uzasadnionych merytorycznie argumentach.

Do zarzutów wobec naszych badań Mirek Filiciak odnosił się już wcześniej na blogu kultura 2.0.

Serdecznie zapraszamy na drugie z cyklu spotkanie Szkoły Infografiki.  Tym razem poruszymy temat data journalismu, czyli nowego trendu w dziennikarswie wykorzystującego dane jako podstawowy materiał do budowania historii.


Podczas spotkania obejrzymy film pt. „Journalism in the age of data” a następnie porozmawiamy z naszymi gośćmi, którymi będą:
Miłada Jędrysik, dziennikarka, Departament Komunikacji Publicznej MAiC oraz Jakub Górnicki, przedstawiciel SourceFabric, producenta open source’owych rozwiązania dla dziennikarzy.
Wspólnie zastanowimy się czy data journalism jest ciekawą gałęzią dziennikarstwa, jakie wyzwania stoją przed tym zawodem w dobie rozwoju nowych technologii informacyjnych.

Klubokawiarnia Chłodna 25, czwartek 19.04 godz. 19

Infografiki nie muszą być proste. Najczęściej staramy się, żeby wizualnie były jak najmniej skomplikowane, żeby komunikowały prezentowane treści w sposób błyskawiczny, niejako bezpośredni. Co jednak, gdy sam temat jest na tyle skomplikowany, że sam w sobie wymaga poważnego wstępu, by odbiorcy mogli zrozumieć, co wizualizacja pokazuje? Tak jest w przypadku bardzo ciekawego, mocnego w wydźwięku, lecz nienajprostszego w odbiorze plakatu ekologicznej fundacji WWF.

Ślad ekologiczny to – cytując Wikipedię – „szacowana ilość hektarów powierzchni lądu i morza potrzebna do rekompensacji zasobów zużytych na konsumpcję i absorpcję odpadów”. Znaczy to, że szacuje się np. jaka powierzchnia terenów zielonych potrzebna jest na zaabsorbowanie wytworzonego przez dane państwo dwutlenku węgla (więcej wyjaśnia inny plakat WWF). Ślad liczy się w tzw. globalnych hektarach. Globalnych, bo często zasoby potrzebne do zrekompensowania zużycia pochodzą spoza państwa, które realnie wytwarza ów ślad.

Prezentowany plakat jest zestawieniem dwóch wskaźników: poziomu bioróżnorodności oraz śladu ekologicznego właśnie. Każdy, kto zastanowi się choć chwilę nad tym zjawiskiem, szybko zacznie podejrzewać, że prawdopodobnie istnieje tutaj bezpośrednia zależność – większy ślad, mniejsza bioróżnorodność. WWF pokazuje, że zależność jest o wiele bardziej subtelna.

Autorzy plakatu dokonują jednego ruchu: zbierają państwa świata w trzy grupy ekonomiczne, te o wysokim, średnim i niskim przychodzie. Okazuje się po chwili, że w przeciągu ostatnich czterdziestu lat bioróżnorodność krajów o wysokim przychodzie zwiększa się odrobinę choć ich ślad ekologiczny – wyjściowo zdecydowanie większy od dwóch pozostałych grup – zdecydowanie rośnie (o około dwadzieścia procent). To wbrew naszej wstępnej intuicji. Jeśli ślad rośnie, spadać powinna bioróżnorodność.

Sytuacja wyjaśnia się jednak, gdy spojrzymy, jak wygląda zmiana poziomu bioróżnorodności krajów o najniższym przychodzie. Pomimo tego, że ich ślad ekologiczny w ogóle się nie zmienia (pozostając na poziomie poniżej dwudziestu procent śladu krajów bogatych), ich poziom bioróżnorodności dramatycznie opada.

Jak widać to nie przypadek, że miarą śladu ekologicznego są właśnie globalne hektary.

Kim są i czego chcą uczestnicy protestów? Czy protesty są przejawem istotnej zmiany rosyjskiego społeczeńtwa? Na ile zmiana społeczna może być faktycznie zaczątkiem zmian politycznych w Rosji?

Zapraszamy na kolejne spotkanie cyklu Otwartego Muzeum organizowane przez Zespół Analiz Ruchów Społecznych oraz Centrum Cyfrowe Projektu: Polska. W spotkaniu udział wezmą: Alexander Bikbov – jeden z czołowych rosyjskich socjoloów młodego pokolenia (Uniwersytet Moskiewski), Łukasz Jurczyszyn (ZARS) oraz badacze z Centrum Cyfrowego.

Podczas spotkania Alexander Bikbov podzieli się wynikami najnowszych badań terenowych w środowisku protestujących obywateli Rosji, którzy, począwszy od grudnia 2011, wyrażają masowo swój sprzeciw wobec nieprawidłowości systemu władzy w ich państwie. Materiał został zebrany na protestach w Moskwie, Sankt Petersburgu, Saratowie a nawet w Paryżu.

Kontekst powyborczych mobilizacji zostanie porównany z innymi współczesnymi, masowymi mobilizacjami rosyjskiej młodzieży, w tym antyrasistowskiej i ultranacjonalistycznej. Dodatkowo szczególnym tematem panelu będzie rola nowych mediów nie tylko z punktu widzenia ich użycia w rosyjskich protestach, ale również w kontekście szerszym, jako forma ekspresji grupowych praktyk i emocji współczesnej młodzieży.

Panel dyskusyjny: 12 kwietnia (czwartek), godz. 18.00

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, ul. Pańska 3

 

Powoli dobiegają końca prace w projekcie badawczym poświęconym technospołecznikom. Mianem technospołeczników określamy pomysłodawców i głównych animatorów portali poświęconych tematyce lokalnej w miejscowościach poniżej 20 tys. mieszkańców. Najmłodszy technospołecznik stworzył portal jeszcze w czasach gimnazjum, najstarszy zrobił to na emeryturze. Najwięcej jest zaś aktywnych zawodowo 30-latków.

Na lokalnych portalach dzieją się różne rzeczy: można obejrzeć video-relację z sesji rady gminy, przeczytać wywiad z burmistrzem lub wójtem, dowiedzieć się o wycieku szamba na skraju miasta i zapoznać z podsumowaniem tutejszego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To miejsca dyskusji pod artykułami i na forach, tablice ogłoszeń, biuletyn informacji lokalnych, wspólne multimedialne archiwa miejscowego życia oraz klipy z efektownymi akcjami z meczów tutejszej drużyny. Portale, których funkcjonowanie badaliśmy zarówno online jak i offline, zdążyły już wrosnąć w życie codzienne lokalnej społeczności.

Widzimy dwa główne powody, dla których warto bliżej zainteresować się technospołecznikami tym, co robią:

  • rozwój lokalnych portali to inspirujący punkt wyjścia dla rozważań o przemianach sfery publicznej – zwłaszcza w kontekście kryzysu prasy, która była dotąd ważnym narzędziem społecznej debaty i kontroli. Wydaje się, że opisywane portale przecierają ważny szlak re-instytucjonalizacji i demokratyzacji życia publicznego. Przebieg procesu i jego efekty są wyrazistsze i łatwiej uchwytne, gdy zachodzą w małym środowisku
  • na spontaniczne przedsięwzięcia technospołeczników można spojrzeć jak na konkretną propozycję wykorzystania technologicznego potencjału na terenach zwyczajowo uważanych za zmarginalizowane. Takich konkretnych propozycji bardzo brakuje – skoncentrowanym na inwestycjach w infrastrukturę i sprzęt – programom budowy społeczeństwa informacyjnego

Raport powinien być gotowy w drugiej połowie kwietnia. 26 kwietnia zapraszamy do MSN na godz.18.00 na spotkanie poświęcone technospołecznikom (odbywające się w ramach seminarium „Nowe ruchy społeczne”).

zdjęcia laptopów w szkoleRada Ministrów przyjeła dziś projekt rozporządzenia dot. realizacji programu „Cyfrowa Szkoła” czyli informatyzacji polskich szkół i podnoszenia kompetencji TIK (technologii infromacyjno-komunikacyjnych). W ramach pilotażu do 380 szkół w Polsce ma trafić sprzęt komputerowy (tablety, komputery dla uczniów, dodatkowe wyposażenie sal) oraz powstać mają cyfrowe i wolne (na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa lub kompatybilnej) podręczniki dla klas 4-6 szkół podstawowych. Jest to pierwszy tak duży rządowy projekt w Polsce w ramach którego powstaną Otwarte Zasoby Edukacyjne. Od początku prac nad projektem Cyfrowej Szkoły jako doradca społeczny brał udział koordynator Creative Commons Polska i dyrektor Centrum Cyfrowego Alek Tarkowski.

Podręczniki, które powstaną w ramach programu mają być dostępne na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa (lub komptybilnej) oraz w co najmniej jednym formacie otwartym (którego pełna specyfikacja dostępna jest bez ograniczeń technicznych i prawnych) lub w wypadku dostępu w sieci WWW zgodnie z wymogami Web Content Accessibility Guidelines (W3C).  Podręczniki będą finansowane częściowo ze skarbu oraz program operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). Przy okazji udziału PO KL w finansowaniu Cyfrowej Szkoły powstała ważna opinia Ministerstwa Rozwoju Regionalnego oraz Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji dot. udostępniania zasobów powstałych w ramach PO KL. Utwory wypracowane w ramach tego programu muszą być w pierwotnej wersji dostępne nieodpłatnie dla  wszystkich zainteresowanych, a jako rozwiązanie proponowane jest stosowanie licencji CC Uznanie Autorstwa. Umożliwia to również korzystanie w celach komercyjnych, o ile pierwotne wersje będą dostępne nieodpłatnie (więcej w MAiC Materiał Uzupełniający).

W najbliższych dniach MEN ma uruchomić specjalną stronę o programie Cyfrowa Szkoła, a dyrektorzy szkół będą mogli aplikować o 80% dofinansowanie na sprzęt ICT, równocześnie rozpoczną się prace nad tworzeniem zasobów i badaniami pilotażu. Po pilotażu program ma objąć pozostałe szkoły. „Mamy nadzieję, że program Cyfrowa Szkoła otworzy w Polsce nie tylko dyskusję o roli i wadze otwartych zasobów edukacyjnych w szkołach, ale będzie również krokiem do ich upowszechnienie w szkołach. Darmowe i otwarte podręczniki są tym czego i nauczyciele i rodzice domagali się już od lat, teraz będziemy mogli sprawdzić jak zadziałają w praktyce” pisze Kamil Śliwowski, koordynator Creative Commons Polska ds. edukacji.

Z przyjętymi dziś dokumentami można zapoznać się na stronach Rządowego Procesu Legislacyjnego.

Zdjęcie aut. curiouslee @flickr, dostępne na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa. Wpis pochodzi ze strony creativecommons.pl

Grupa 13 organizacji pozarządowych (w tym członkowie Antykorupcyjnej Koalicji Organizacji Pozarządowych oraz Centrum Cyfrowe) wystosowało odpowiedź na list otrzymany z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie przystąpienia Polski do Partnerstwa Otwartych Rządów. Do listu dołączone zostały propozycje zobowiązań rządu w ramach udziału w Partnerstwie.  Wśród istotnych kwestii, do których zdaniem sygnatariuszy, Polska powinna się zobowiązać, należą m.in.:

  • zwiększenie kompetencji urzędników wszystkich szczebli w zakresie wykorzystywania technologii cyfrowych i narzędzi komunikacji sieciowej
  • wprowadzenie otwartych mechanizmów konsultacji społecznych jako stałego elementu procesu decyzyjnego, w tym rozwiązań informatycznych pozwalających prowadzić publiczne konsultacje w Sieci.
  • zmiana przepisów Ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz innych ustaw powodujących faktyczne ograniczenia w dostępie do informacji publicznej po przeprowadzeniu ewaluacji ich  dotychczasowego funkcjonowania.
  • reforma Biuletynu Informacji Publicznej (usprawnienie działania platformy elektronicznej Biuletynu Informacji Publicznej: integracja danych, jednolity zapis informacji, kompatybilność poszczególnych serwisów oraz rozpropagowania BIP jako źródła informacji dla obywateli).
  • stworzenie centralnego repozytorium danych, w którym dane pochodzące z organów administracji będą gromadzone w taki sposób, aby umożliwić ich ponowne wykorzystanie (publikacja w otwartych, możliwych do maszynowej analizy formatach).
  • popularyzowanie idei otwartości poprzez: działania edukacyjne (wśród obywateli, decydentów i urzędników); rozwiązania systemowe: zapewnienie otwartości systemów informatycznych administracji publicznej oraz tworzonego na jej potrzeby oprogramowania; rozwiązania prawne: stworzenie ram prawnych do otwartego licencjonowania zasobów publicznych.



Materiały ze strony są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 3.0 Polska (o ile nie jest to stwierdzone inaczej). Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Centrum Cyfrowe Projekt: Polska.
Creative Commons License

Centrum Cyfrowe jest częścią Fundacji Projekt: Polska.

Centrum Cyfrowe Projekt:Polska, ul. Mińska 25, 03-808 Warszawa, kontakt@centrumcyfrowe.pl

szota.biz  ★