Kuracja dobrą treścią czyli jak dawkować otwarte zasoby edukacyjne?

Co naprawdę zmienia edukację? Nowe technologie w rękach uczniów i nauczycieli? Łatwy dostęp do wiedzy z całego świata (od Wikipedii po YouTube)? A może konkretne podręczniki i książki? Być może wszytko to po trochu ma wpływ na jej kształt, ale prawdziwa, dobra zmiana, odbywa się poprzez praktyki korzystania z tych zasobów: infrastruktury, sprzętu i dostępu do wiedzy. Być może dlatego na konferencji OER16, jednej z największych w Europie poświęconych otwartym zasobom edukacyjnym, prawie nie było wystąpień o nowych treściach i niewiele o nowych technologiach. Kluczowym tematem była kultura oraz praktyki korzystania z zasobów. Temu właśnie poświęcone były również dwa wystąpienia, które, jako Centrum Cyfrowe, prezentowaliśmy na tej konferencji. Pierwsze o politykach otwartości w szkołach, drugie o tym jak dobierać i prezentować zasoby instytucji kultury by były przydatne w edukacji.

OER16

Zasoby a praktyki

Patrząc z polskiej perspektywy, zdominowanej w ostatnich latach przez e-podręczniki Cyfrowej Szkoły i Nasz Elementarz, łatwo zapomnieć, że otwarte zasoby edukacyjne mają już bardzo ugruntowaną pozycję w wielu krajach na świecie. Dostępność materiałów edukacyjny na wolnych licencjach traktuje się już za oczywistą. Nieoczywiste, a zatem ciekawsze jest to, jak są wykorzystywane w szkole i poza nią. Nie oznacza to, że warto narzekać na Cyfrową Szkołę. Przysłuchując się pomysłom na prowadzenie cyfrowej edukacji rozwijanym w innych państwach łatwo zrozumieć, że konstrukcja tego projektu (dofinansowanie infrastruktury, sprzętu, doszkolenie i tworzenie sieci wsparcia z TIK dla nauczycieli i otwarte zasoby w postaci e-podręczników) była naprawdę świetna i pozostaje aktualna. Implementacja, dość pośpieszna, w efekcie przeprowadzona została nierówno i nie bez kontrowersji. Niestety, bez udanego komponentu składającego się ze szkoleń i bez wsparcia nauczycieli, e-podreczniki pozostają dość statycznymi zasobami, z których aktywnie (przerabiając je i tworząc na ich bazie nowe treści) korzysta niewielka grupa zaawansowanych nauczycieli. Same otwarte treści, nawet dobrej jakości i dostępne na przyjaznej i użytecznej platformie, nie są w stanie zmienić w szkole zbyt wiele.

Rozumieją to Szkoci, którzy w edukacji ustawicznej, skupiają się tym, jak animować praktyki szybkiej wymiany i tworzenia wiedzy w społeczności (np. podczas edukacji lekarzy, pielęgniarzy i pacjentów), by sprawnie reagować i doskonalić proces uczenia się, opieki i leczenia. Otwarte zasoby, choć są efektem, tutaj znajdują się na drugim planie, ich tworzenie jest tylko elementem ułatwiającym proces społecznościowego wytwarzania i wykorzystywania wiedzy. Brzmi znajomo? Podobnie o uczeniu myśli się w takich projektach, jak Szkoła z Klasą 2.0, gdzie zachęca się uczniów do współuczestnictwa w tworzeniu materiałów edukacyjnych. Tego typu podejście ma znacznie większe szanse na to, by w trwały sposób wpłynąć na uczestników i nauczyć ich aktywnego podejścia do wiedzy i zasobów edukacyjnych. Nie jest to jednak proste zadanie.

Praca z użytkownikiem

Jedną z kluczowych praktyk powiązanych z otwartymi zasobami jest kopiowanie. To właśnie kopiując zwykle dokonujemy poprawek czy drobnych zmian w cudzych materiałach. Niestety, większość nauczycieli i nauczycielek nie postrzega tych zmian jako współtworzenia i dodawania nowej wartości. Takie małe kontrybucje są zaś najważniejsze, ponieważ mają potencjał szybkiego doskonalenia zasobów oraz budowania w autorach poczucia sprawczości. Jak to osiągnąć w ramach serwisu czy repozytorium z otwartymi zasobami? Oczywiście, warto zacząć od pracy nad użytecznością naszych narzędzi, badać i pytać użytkowników podczas projektowania usług, a nie po. Wiele projektów OZE, zwłaszcza tych finansowanych lub tworzonych przez instytucje publiczne, nie poświęca wystarczająco dużo uwagi tak zwanemu UX (user expierence). Podkreślają to nawet zespoły tworzące duże projekty, jak chociażby norweski NDLA czy brytyjski JORUM (największe repozytorium zasobów do edukacji wyższej i zawodowej), które przechodzi właśnie radykalną transformację, by w efekcie przypominać proste sklepy z aplikacjami (jak Apple app store czy Google Market) zamiast tradycyjnego repozytorium.

Drugim znaczącym trendem, w ramach którego próbuje się rozwiązać ten problem, jest próba przełożenia pracy nad oprogramowaniem o otwartym kodzie źródłowym (open source) na pracę z zasobami. W szczególności czerpanie z bardzo popularnego wśród programistów serwisu GitHub, pozwalającego na łatwe kopiowanie i tworzenie nowych wersji kodu i włączanie (lub nie) dokonanych zmian do jego oryginalnej wersji. Choć model GitHub’u (oparty o tzw. fork, ang. rozwidlenie) brzmi bardzo technicznie, to da się go zastosować w prosty sposób nawet do takich materiałów, jak scenariusze lekcji, czego świetnym przykładem jest niemiecki serwis tutory.de. Można się spodziewać, że podobne funkcje – ułatwiające kopiowanie i pracę z w ramach jednego narzędzia (bez konieczności pobierania materiałów)- będą coraz ważniejsze w repozytoriach otwartych zasobów edukacyjnych.

Jak dobrze podać otwarte treści

Podczas szkoleń z otwartych zasobów, których prowadzę dziesiątki rocznie, uczestnicy oczekują na koniec gotowców, zestawu najważniejszych linków. Nie tylko do najlepszych otwartych zasobów z ich dziedziny, ale również takich, które są już sprawdzone, działają i z którymi praca nie wymaga bolesnego przechodzenie przez trudny interfejs czy długotrwałe logowanie. Pracując w dziale Otwartej Kultury wiemy doskonale, że instytucje kultury (i wiele edukacyjnych) rozumie potrzeby użytkowników, a jednak w praktyce nadal często z różnych względów nie są w stanie wyjść im naprzeciw. W wielu prezentacjach podczas OER16 pojawiał się wątek, który potwierdza nasze obserwacje: problemem jest przecenianie kompetencji cyfrowych swoich kluczowych odbiorców i niewłaściwe szacunki dotyczące ilości czasu, jaką mogą oni poświęcić na pracę z zasobami. Instytucje kultury, które same zmagające się z problemami i niepewnością dotyczącą praw autorskich, nie dają również pewności odbiorcom, dla których terminy z ustawy o prawie autorskim i 6 licencji Creative Commons to często zbyt wiele.

By nie tracić potencjału, jaki posiadają zasoby instytucji edukacyjnych i instytucji kultury, warto rozważyć inne sposoby prezentowania treści niż tylko pozostawianie użytkownika/użytkowniczki sam na sam z naszym repozytorium, cyfrową biblioteką czy muzeum. Świetnymi, alternatywnymi kuratorami treści mogą być sami użytkownicy, przy wsparciu narzędzi, z których korzystają na co dzień: od Facebooka przez Pinterest, aż po ich własne blogi. Wspieranie tych najaktywniejszych kuratorów i kuratorek może pomóc instytucji w promowaniu swoich zasobów i docieraniu to tych, którzy nie chcą przeglądać całości kolekcji, a szukają szybkiego wsparcia we własnej pracy (np. 10 najlepszych zdjęć samolotów z domeny publicznej). By „content curation” zadziałało potrzebujemy jednak sami dawać tego dobre przykłady (co robi np. Polona na swoim blogu) lub narzędzia, które to ułatwią (opisywane już przez nas Rijksmuseum udostępnia Rijkstudio do prostej pracy z ich kolekcją).

Jednym z najciekawszych przykładów tego, jak praca z cyfrowymi zasobami może być również procesem edukacyjnym jest kurs cyfrowego opowiadania historii (digital storytelling) DS106 z University of Mary Washington, który prezentował jego współtwórca Jim Groom. Strona kursu za pomocą systemu tagów wyłapuje aktywności uczestników w całej sieci i archiwizuje je, niezależnie od tego gdzie są publikowane. Równocześnie uczestnicy uczą się samodzielnie publikować w sieci, ale i odkrywać unikalne treści, od archiwów po dostępne w sieci współczesne treści kultury. Wiele z odkryć studentów stało się ważnymi informacjami i trafiło do masowych mediów promując nieznane archiwalia i ich remiksy. W tym jednym przykładzie widać jak kwestie kompetencji cyfrowych, prawa autorskiego i otwartości zasobów oraz odpowiednich i prostych rozwiązań technicznych mogą zadziałać na rzecz edukacji. Nie zadbanie w równym stopniu o nie wszystkie nie musi oznaczać fiaska repozytorium z otwartymi zasobami, ale z pewnością nie będzie to pełne wykorzystanie potencjału nie tylko zasobów, ale również naszych odbiorców.

Brak komentarzy »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Leave a comment

O ile nie jest to stwierdzone inaczej, wszystkie materiały na stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Centrum Cyfrowego.
Creative Commons License

Centrum Cyfrowe Projekt:Polska, ul. Andersa 29, 00-159 Warszawa, kontakt@centrumcyfrowe.pl

Centrum Cyfrowe jest częścią Fundacji Projekt: Polska.

Projekt Polska

Nasi partnerzy

 

Należymy do:
logo koalicji otwartej edukacji  Member of The Internet Defense League
logo koalicji Copyright For Creativity       logo koalicji stowarzyszenia communiaofop_logo