Kserokopia #7: Przegląd linków o prawie autorskim (13 -19 kwietnia 2015)

Zarówno w Europie, jak i Polsce dyskusja nad kształtem prawa autorskiego wchodzi w newralgiczne momenty. W Parlamencie Europejskim rusza debata nad raportem Julii Redy, znajdującym się już pod ostrzałem środowisk twórców. W Polsce dyskusja o opłatach reprograficznych dalej nabiera rumieńców, tymczasem rząd finalizuje prace nad nowelizacją ustawy o prawie autorskim. Zapraszamy do lektury!

Kserokopie

10 najgorszych i 5 najlepszych poprawek do raportu Julii Redy

Projekt sprawozdania z wdrożenia dyrektywy InfoSoc przedstawiony w styczniu przez MEP Julię Redę budzi spore kontrowersje. W samej Komisji Prawnej (JURI) złożono do niego 556 poprawek. Wiele z nich dąży do zmiany głównego założenia raportu, sprzeciwając się harmonizacji przepisów w UE, promując rozszerzenie czasu ochrony praw pokrewnych czy ograniczając prawo do linkowania. Na blogu Stowarzyszenia Communia Paul Keller w rankingu podsumowuje 10 najgorszych i 5 najlepszych pomysłów europosłów. Głosowanie w JURI nad ostatecznym brzmieniem sprawozdania odbędzie się już 6 maja.

Otwarty list twórców do Julii Redy

Raport dot. wdrożenia dyrektywy InfoSoc wzbudza także nieustające kontrowersje wśród twórców i reprezentujących ich organizacji. W ubiegłym tygodniu Międzynarodowa Konfederacja Związków Autorów i Kompozytorów (CISAC) w otwartym liście do Julii Redy podkreśliła potrzebę wprowadzenia bardziej zrównoważonego systemu, który uwzględni prawa twórców i zapewni sprawiedliwe wynagrodzenie za korzystanie z ich utworów. Pismo kwestionuje niektóre z kluczowych wniosków raportu, w szczególności podejście do wyjątków i ograniczeń prawa autorskiego, które zdaniem CISAC przyniesie korzyści jedynie użytkownikom, pomijając interesy twórców. Zdaniem sygnatariuszy promowanie wolnego (bezpłatnego) dostępu do treści może spowodować dalsze straty wpływające na życie twórców, ich rodzin i prawdopodobnie na różnorodność i żywotność naszej kultury, zapominając, że to właśnie wyjątki i ograniczenia prawa autorskiego są głównym narzędziem wspierającym innowacyjność i kreatywności wszystkich twórców.

(Bez)sens opłaty reprograficznej

Od dwóch lat w Polsce toczy się zażarta dyskusja między organizacjami zbiorowego zarządzania i producentami sprzętu elektronicznego na temat rozszerzenie tzw. opłaty reprograficznej na smarfony i tablety. W “Polityce “prof. dr hab. Janusz Folger – przewodniczący Zarządu Stowarzyszenia ZAiKS tłumaczy, że jesteśmy “kuriozalnym wyjątkiem”, gdyż w większości krajów europejskich pobierane już są takie opłaty. Zarzuca jednocześnie Związkowi Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) prowadzenie agresywnej kampanii, która “manipuluje faktami” i “wypacza sens”, aby “oszukani młodzi, uczciwi internauci wzniecili raban”. Sęk w tym, że system opłat reprograficznych jest krytykowany przez Komisję Europejską oraz kraje UE takie jak Finlandia czy Portugalia. Jako główne wady wskazuje się arbitralne ustalanie opłat, naliczanie wielokrotnie za to samo kopiowanie, czy ich doliczanie do sprzętu dla instytucji publicznych czy firm. Wciąż brak też danych, ile tak naprawdę środków z opłaty reprograficznej trafia bezpośrednio do twórców. Dlatego trudno przyznać rację tym, którzy głoszą, że twórcy są okradani ze względu na to, że katalog urządzeń, od których pobierana jest opłata nie został rozszerzony.

Dlaczego projekt nowelizacji prawa autorskiego szkodzi polskiej edukacji

W artykule „Projekt nowelizacji prawa autorskiego szkodzi polskiej edukacji” dyrektor Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów MKiDN Karol Kościński przekonuje, że nowe przepisy praw autorskiego zapewnią możliwość odtwarzania filmów w czasie imprez szkolnych i akademickich. Ale czy rozwiąże to raz na zawsze problemy szkół, do których zgłaszają się firmy reprezentujące dystrybutorów filmów twierdząc, że muszą wykupić licencję na puszczanie filmów? Naszym zdaniem nowelizacja nie zmieni sytuacji – producenci i organizacje zbiorowego zarządu będą nadal starać się pobierać opłaty za wykorzystywanie utworów w działalności dydaktycznej. Potrzebujemy reformy, która da nauczycielom pewność, że ucząc nie łamią prawa – w tym celu wszystko, co dzieje się w szkole, powinno być objęte dozwolonym użytkiem edukacyjnym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarz zostanie dodany po zatwierdzeniu przez administratora