Ile % otwartości w otwartym podręczniku? Sprawdzamy – cz. 1

Ile % otwartości w otwartym podręczniku?

Trwa światowy Tydzień Otwartej Edukacji – sprawdzamy więc, ile % otwartości jest w rządowym otwartym podręczniku?

Rok temu Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska zadeklarowała stworzenie państwowego elementarza dla klas pierwszych, który będzie otwarty – opublikowany na wolnej licencji i dostępny do swobodnego wykorzystania. Pokazany we wrześniu 2014 elementarz tylko częściowo odpowiadał deklaracjom. Pracujący w Ministerstwie graficy poumieszczali w nim zdjęcia agencyjne, z których nie można było swobodnie korzystać. O tym problemie pisaliśmy (tutaj i tutaj), razem z KOED, rok temu.

W międzyczasie podjęto decyzję o stworzeniu kolejnych części elementarza. Teraz Ministerstwo opublikowało dwutomowy podręcznik „klasa 2, część 2”. Od zeszłego roku niewiele się zmieniło – tylko mniej prawdopodobnie brzmią uzasadnienia, że zdjęcia stockowe zostały wykorzystane z powodu braku czasu. Otwartość podręcznika jest nadal blokowana przez kilkadziesiąt grafik. Co gorsza, zasady korzystania z nich się dodatkowo skomplikowały, w miarę jak resort pozwolił posiadaczom praw dyktować specyficzne warunki.

Do 20 marca trwają konsultacje treści podręcznika – to dobra okazja, by poprosić Ministerstwo o więcej otwartości w otwartym podręczniku.

Jutro zdradzimy, ile jest procent otwartości w rządowym otwartym podręczniku. Tymczasem prezentujemy wybór najbardziej zaskakujących materiałów, które znalazły się w nim na ograniczonych warunkach. Z założenia, graficy i fotografowie zatrudnieni w resorcie tworzą znaczącą część szaty graficznej podręcznika. Z innych źródeł, z założenia, pochodzą zdjęcia i rysunki nietypowe, których nie da się łatwo stworzyć w zespole produkującym podręcznik. Jak się jednak okazuje, fotoedytorzy idąc na skróty, pozyskują z agencji stockowych nawet najbanalniejsze zdjęcia.

Oto nasz ulubiony przykład:

sport
1. Na powyższym obrazku prawa do wizerunku „2 piłek, rakietek tenisowych i skakanki” ma agencja Photogenica. Regulamin korzystania ze zdjęcia opublikowany na stronie MEN ma 18 podpunktów. Użycie go na naszym blogu nie mieści się w licencji udzielonej przez agencje – na szczęście możemy skorzystać z prawa cytatu. Nie wiemy tylko, dlaczego fotografowanym dzieciom nie wręczono po prostu dwóch piłek, rakietek tenisowych i skakanki?

tablet

2. Na stronie 11 znajduje się grafika tabletu z wyświetlonym listem do św. Mikołaja. Tło o fakturze drewna i wizerunek tabletu pochodzą z agencji (znów Photogenica). Piękne zdjęcie drewnianej faktury można w minutę znaleźć na Wikimedia Commons. Niezliczone diagramy tabletów można znaleźć na The Noun Project.

640px-Fraxinus_excelsior_wood_ray_section_beentree
Fraxinus excelsior, przekrój promieniowy przez drewno jesiona wyniosłego, fot. Beentree, CC BY-SA, Wikimedia Commons

gil

3. Na stronie 25 są zdjęcia ptaków – w tym gila. Prawa autorskie: Gladyshev Sergei/Photogenica. Na okładce i wewnętrznej stronie okładki również są gile – jeśli wierzyć informacji prawnoautorskiej z podręcznika, te gile cieszą się większą wolnością – ich wizerunki opublikowane są na licencji CC. Dlaczego więc gil ze strony 25 nie jest wolny? (w Wikimedia Commons także jest bardzo ładna para gilów)

Frau und Herr Gimpel zu Besuch

Pyrrhula pyrrhula, fot. Geli, CC BY, Wikimedia Commons

4. Osobną kwestią jest wykorzystywanie zasobów polskich instytucji publicznych (albo jego brak). Materiały pochodzące ze zbiorów NBP, Państwowego Muzeum Etnograficznego oraz Muzeum Geologicznego są wyjęte spod licencji Creative Commons. Z drugiej strony, w podręczniku są pokazane dwie pocztówki świąteczne udostępnione na licencji przez prywatną agencję. Czy historycznych kartek świątecznych nie można było otrzymać od którejś z polskich instytucji kultury?

Możnaby uznać, że czepiamy się, i że są ważniejsze kwestie niż to, że rakietka tenisowa jest czy nie jest na wolnej licencji. Te detale powodują jednak, że jak na razie podręcznik nie tworzy nowej jakości – nie jest zasobem, z którego każdy może swobodnie korzystać, nie myśląc o prawach autorskich. Nauczyciele (ale też rodzice, uczniowie i inni edukatorzy) muszą studiować coraz bardziej rozbudowane regulaminy. Biznes, który mógłby swobodnie rozwijać treści podręcznika, zabezpiecza się wykupując jeszcze raz licencje. To także kwestia finansów – po co płacić za zdjęcia, skoro równie dobre można mieć za darmo? A jeśli już płacimy – to powinniśmy wydawać te pieniądze na tworzenie publicznych, wolnych zasobów przez zatrudnionych w projekcie artystów.

Uwagi do podręcznika można zgłaszać do 20 marca przez formularz kontaktowy. Wkrótce opublikujemy poradę, jak w konsultacjach zabrać głos na rzecz pełnej otwartości podręcznika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarz zostanie dodany po zatwierdzeniu przez administratora