Czy walcząc z wirusem, możemy zapomnieć o prawach człowieka (cyfrowych też)?

Pandemia, sytuacja wyjątkowa, wymusza pytanie o możliwość ograniczania naszych praw i wolności, również w sferze cyfrowej. System ochrony praw człowieka przewiduje takie rozwiązania - ale tylko po spełnieniu określonych warunków.

Pandemia wymusiła na nas nagłe przeniesienie wielu aktywności do sfery cyfrowej – edukacji, często pracy, życia społecznego, ale też aktywności obywatelskiej – bo przecież #zostańwdomu. Ta sytuacja pokazuje też dwie zmiany jakie zaszły w zakresie potrzeby dbania o nasze prawa i wolności w związku z rozwojem technologii. Po pierwsze,  podział na prawa człowieka i prawa cyfrowe jest przestarzały – internet stał się miejscem realizowania naszych wolności, a technologie cyfrowe są tylko narzędziem. Ale zmiana zaszła też jeśli chodzi o sam zakres pojęcia – mówienie tylko o prawach jednostki w internecie nie odpowiada na wszystkie wyzwania – musimy więcej uwagi poświęcać dobru wspólnemu, które, szczególnie dzisiaj, również może być realizowane w przestrzeni cyfrowej. 

Dlatego też tak ważne jest obecnie dbanie o kwestie wolności słowa i prywatności, czy po prostu jakość cyfrowej przestrzeni publicznej – bez nich nasza aktywność online może i będzie możliwa, ale nie będzie nam pozwalała aktywnie tworzyć rzeczywistości i dbać o swoje prawa oraz wspólnotę. Jak nigdy wcześniej cyfrowa przestrzeń stała się naszym dobrem wspólnym – w którym jeśli już zgadzamy się na jakieś ograniczenia ze względu na sytuację kryzysową, to muszą one być zgodne z systemem ochrony praw człowieka.

Europejski system ochrony praw człowieka 

Obecnie priorytetem są działania nakierowane na ochronę zdrowia publicznego – które jednak powinny być podejmowane w oparciu o dowody i dane, a nie emocje i, co gorsza, strach przed nieznanym. System ochrony praw człowieka zawiera w sobie gwarancje naszych praw również w czasie wyjątkowym, takim jak ten. W tej sprawie głos zabrała koalicja European Digital Rights Initiative, której jesteśmy członkiem – a my przypominamy główne zasady, będące podstawą ochrony praw zarówno człowieka, jak i dobra wspólnego, również tego cyfrowego.

Zgodnie z art. 52(1) Karty Praw Podstawowych UE, wszelkie ograniczenia w korzystaniu z praw i wolności muszą być przewidziane ustawą i szanować istotę tych praw i wolności. Z zastrzeżeniem zasady proporcjonalności, ograniczenia mogą być wprowadzone wyłącznie wtedy, gdy są konieczne i rzeczywiście odpowiadają celom interesu ogólnego uznawanym przez Unię lub potrzebom ochrony praw i wolności innych osób. Zasada proporcjonalności to nic innego jak próba zachowania proporcji między zakresem ingerencji (ograniczeń), a rangą interesu publicznego, który ma w ten sposób podlegać ochronie – w tym przypadku zdrowia publicznego.

Nie jesteśmy osamotnieni jako organizacje pozarządowe w takim podejściu – o poszanowanie praw człowieka i solidarność zaapelowała ostatnio Dunja Mijatović, komisarka ds. Praw człowieka Rady Europy. Najważniejsze jest, by działając w celu zaradzenia pandemii, środki stosowane zarówno przez państwo, jak i podmioty prywatne (głównie platformy internetowe) nie prowadziły do nieproporcjonalnych i niepotrzebnych działań

Niezwykle ważne jest też, aby ograniczenia naszych praw i swobód obywatelskich nie zostały utrzymane również już po wygaszeniu pandemii – w Stanach Zjednoczonych zamach na WTC został wykorzystany jako pretekst do ograniczenia praw i wolności, które trwa do dzisiaj. 

Jeśli chodzi o dane osobowe (do których niewątpliwe zaliczają się dane o naszej geolokalizacji – co więcej dane te są niezwykle trudne do zanonimizowania), to zgodnie z RODO przetwarzanie danych osobowych w ramach środków ochrony zdrowia publicznego musi być ograniczone wyłącznie do tego celu. Danych osobowych nie można więc używać poza celem kontrolowania sytuacji pandemii. 

 

Jak zadbać o prawa cyfrowe w czasach pandemii? 

Większość narzędzi technologicznych mających na celu zwalczanie koronawirusa wykorzystuje dane dotyczące zdrowia i dane geolokalizacyjne obywateli. Ich przetwarzanie powinno być konieczne, proporcjonalne i uzasadnione – tak by nie naruszać nadmiernie prawa do prywatności. Jak to wygląda w Polsce? Panoptykon i Fundacja ePaństwo oceniły aplikację “domowa kwarantanna”. Główna rekomendacja na temat możliwie najwyższego poziomu ochrony danych osobowych przetwarzanych w aplikacji przez Ministra Cyfryzacji dotyczy ścisłej współpracy z Urzędem Ochrony Danych Osobowych, m.in. w zakresie przygotowania i prowadzenia obowiązkowej w tym wypadku analizy oceny skutków dla ochrony danych osobowych.

O prywatność użytkowników mają obowiązek dbać nie tylko państwa, ale też podmioty prywatne – bo w obecnych czasach prawie wszystkie nasze aktywności (społeczne i gospodarcze) mają miejsce online. Popularne systemy wideokonferencyjne, takie jak Zoom, mają niewystarczające środki ochrony danych (głównie w kontekście cyberbezpieczeństwa spotkań), a są obecnie przepełnione informacjami, często dotyczącymi najintymniejszych sfer naszego życia. Obecnie nawet prywatne rozmowy w kręgach rodzinnych czy przyjacielskich odbywają się za pomocą technologii i bez odpowiedniej ochrony są podatne na nadzór za pomocą prostych metod.

Naszym zdaniem kluczowa jest również transparentność w przypadku wszystkich narzędzi stosowanych do zwalczania koronawirusa – tak aby budować wokół tych działań społeczne zaufanie. W praktyce oznacza to otwarcie kodu aplikacji takich jak “kwarantanna domowa”. Taka praktyka jest konieczna do stworzenia publicznej kontroli nad technologicznymi narzędziami – wprowadzenia niezbędnej przejrzystości oraz podniesienia bezpieczeństwa. Otwartość daje możliwość szybszego znalezienia błędów czy możliwych zagrożeń dla prywatności, pozwalając zbudować społeczne zaufanie do aplikacji. 

Oprócz prywatności, kluczowym prawem człowieka w czasach pandemii jest również wolność wypowiedzi. Jako społeczeństwo, aby podejmować rozsądne, przemyślane decyzje, potrzebujemy dostępu do dobrej jakości, wiarygodnych informacji. Oznacza to przede wszystkim ochronę głosów obrońców praw człowieka, niezależnych mediów i pracowników służby zdrowia. Oprócz tego należy uważnie monitorować zwiększone wykorzystanie zautomatyzowanych narzędzi do moderowania treści na platformach internetowych (co jest wynikiem zmniejszenia liczby osób zajmujących się moderacją). Ponadto należy rozważyć całkowite zawieszenie algorytmów reklamowych i rekomendacji bazujących na uwadze użytkowników, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się dezinformacji – która niestety jest bardziej “chwytliwa” niż rzetelne informacje i przez co szkodzi naszej wspólnej przestrzeni cyfrowej.

Przykłady z całego świata pokazują, że jeśli zapomnimy na chwilę o prawach człowieka i przyjmiemy zasadę, że w przypadku pandemii cel uświęca każde środki, możemy skończyć z bardzo złymi zastosowaniami technologii. W Izraelu służby korzystają z regulacji antyterrorystycznych do śledzenia obywateli i rozwoju pandemii (a regulacje te nie dają użytkownikom żadnych gwarancji dotyczących ochrony danych).

Różne narzędzia technologiczne stosowane na świecie w walce z koronawirusem i ich ocenę można poznać na stronie: https://privacyinternational.org/examples/tracking-global-response-covid-19

W tym dziwnym czasie możemy i musimy wymagać od władz ochrony naszych praw i tylko niezbędnego, tymczasowego ich ograniczania. Musimy też jako wspólnota nie zapominać, że pandemia jest sytuacją trudną – ale kiedyś się skończy. To, jak odpowiedzą na nią zarówno państwa, jak i firmy technologiczne, na długo będzie miało wpływ na społeczne zaufanie do stosowania różnych rozwiązań technologicznych – warto pamiętać również o tym długofalowym skutku pandemii.

BIULETYN SPOŁTECH

Jeśli chcesz wiedzieć, jak technologia oddziałuje na ludzi i społeczeństwo – zapisz się do Biuletynu #SpołTech. Dwa razy w miesiącu dzielimy się z Wami najważniejszymi informacji i przemyśleniami związanymi ze społecznym wymiarem technologii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarz zostanie dodany po zatwierdzeniu przez administratora